Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 125 680 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Tajemnicza osoba

środa, 13 października 2010 19:31
"Tajemnicza osoba" Rozdział III

***
Lekko wystraszony Karol podszedł do tajemniczych krzaków. Rozdzielił jego gałęzi na połowę, aby móc prześlizgnąć się na drugą stronę. Światło latarni nie dobiegało już za nie, Karol zaczął szukać latarki, miał, bowiem przyzwyczajenie, że zawsze nosił ją ze sobą. Nie mógł jej odnaleźć, nagle wpadł na pomysł, aby użyć światła od wyświetlacza swego telefonu. Wyjął go z kieszeni od spodni. Choć jego oświetlenie, było słabe, ale wystarczające do oświetlenia małego skrawka terenu. Przeszedł przez owe krzaki. Nie spodziewanie zgasł mu wyświetlacz i w dodatku telefon wyślizgnął się z ręki. Coś to musiało oznaczać, pomyślał przez chwilę. Schylił się, aby poszukać po omacku telefonu. Poczuł bardzo dziwne uczycie. Jego dłoń stała się bardzo lepka, czuł jakby była to jakaś maź lub zwyczajne odchody zwierzaka. Po powrotnym skłonie znalazł telefon od razu zaświecił, aby sprawdzić swoją dłoń. Z niedowierzaniem palce były koloru mocno brunatnego. Bał się nawet powąchać ich, ale musiał, ponieważ czuł, iż to jest krew. Nie mylił się tak bardzo, zaświecił telefonem na glebę, a jego oczy wiedziały już, w co wdepnął.

***
Tymczasem na cmentarzu..
***

Silny a zarazem umięśniony mężczyzna niósł Anię do swojego miejsca. Ania wiedziała mniej więcej, co ją czeka, ale bała się najgorszego nie śmierci, lecz tego, co kobieta obawia się najbardziej z przymusu przeważnie. Dziewczyna tylko się rozglądała gdzie tajemniczy mężczyzna ją ciągnie. Jego kroki były tak ciche jak letni powiew wiatru o zachodzie słońca. Dochodzili, bowiem do ciemnej górki, na której znajdował się wielki, stary budynek przypominający grobowiec lub kryptę cmentarną. Wyglądał tak jakby nikt nigdy nie odwiedzał tego miejsca. Ania przez całą drogę nie zobaczyła jeszcze twarzy porywacza. Podeszli do wejścia i weszli do niego bardzo szybko.

***

Karol, kiedy zobaczył krew zrobiło mi się nie dobrze i od razu pierwszą rzeczą jak przyszła mu na myśl to, że ta krew należy do jego przyjaciółki. Po pewnym czasie uspokoił się, pomyślał ze strachem w oczach, jeśli jest krew to musi być też i ciało. Wstał bardzo powolnymi ruchami świecił przed siebie telefonem. I znów zgasł wyświetlacz zanim znowu go zapalił uderzył się w głowę. Poczuł coś miękkiego niespotykanego przecież w krzakach. Znikąd powiał bardzo lekki wiaterek. Lecz kiedy pewien zapach, który owy wiatr przygnał do nosa Karola stał się ohydnie śmierdzący, bardzo przypominający rozpad starego mięsa. Karol wstrzymał oddech myśląc, że zaraz zniknie ten odór. Zaświecił przed siebie i zobaczył...wiszące ciało, zawiązane ręce i nogi bardzo młodej dziewczyny o złocistych włosach. Na sam widok zrobiło mu się niedobrze, że zwymiotował obok swego buta. Nie mógł dalej patrzeć na te zwłoki młodej dziewczyny około 20 lat, bo na tyle wyglądała w jego oczach.

***

Tajemnicza osoba schodziła bardzo szybko na dół w kierunku jakiegoś słabego światła. Po drodze nie było nic, żadnych pochodni, świec czy czegokolwiek, co by dało światło.

- Co już się nie wiercisz młoda damo? - zapytał ją tajemny głos.
- Ano tak jak masz odpowiedzieć skoro masz coś w ustach - roześmiał się mężczyzna.
Wyjął jej kawałek szmaty z ust i schodził dalej, nagle dziewczyna nie odezwała się żadnym chociażby piskiem. Bardzo zaciekawiony porywacz spytał ją:
-Dlaczego nic nie mówisz? Możesz krzyczeć ile wlezie i tak cię nikt nie usłyszy.
- Więc wytłumacz mi, co się stanie ze mną - Ania zapytała go.
- Dowiesz się w swoim czasie moja kochaniutka - zaśmiał się straszliwym głosem.

***

Karol nie mógł dalej patrzeć na wiszące ciało, postanowił zatrzeć swoje ślady, ale postanowił zastawić wskazówkę przed wejściem do krzaków komuś, kto by tędy przechodził z rana bądź wieczorem.

***

W tym samym czasie rozkręciła się mała rozmowa Ani z
porywaczem.
- Mów do mnie Kraken - powiedział porywacz do Ani.
- Kraken? Dlaczego? - dziewczyna zapytała go.
- Bo to moja ksywka droga Aniu - odpowiedział jej.
- Skąd znasz moje imię? - zdziwiona zapytała go.
- To nie twoja rzecz znać wszystko. Wiemy o Tobie wszystko, co nam jest potrzebne - powiedział do niej.
- Wiemy? Nam? - zapytała go.
- Brawo myślisz, że działam sam. Niedługo poznasz moich kumpli - szyderczo roześmiał się.

Doszli do pewnego rodzaju lochu. Ania wystraszona myślała, że to jakieś miejsce tortur lub coś podobnego. Nie daleko znajdowały się drzwi, mężczyzna otworzył je, przy czym wrzucił dziewczynę luzując jej sznury do owej komnaty. Zanim zamknął ją spojrzał na nią bardzo miłosierdzie, a Ania w końcu poznała jego obliczę. Drzwi zatrzasnęły się z wielkim hukiem. Dziewczynę ogarniał chłód oraz samotność w tej ciemnej pozbawionej jakiegokolwiek dostępu światła. Jednak jej rozpacz nie trwała długo usłyszała, bowiem dziwne i tajemnicze odgłosy zbliżające się do owego miejsca.
- Czyżby to jego kumple? - pomyślała w strachu.

***

Nie myliła się drzwi otworzyły się, a w owych drzwiach stanęło 6 silnych mężczyzn licząc z porywaczem, razem wyglądali jak...umarli bądź, co najgorzej byli..żyjącymi zombie...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tajemnicza osoba

środa, 13 października 2010 19:26
"Tajemnicza osoba" rozdział II
Karol, kiedy trzasnął drzwiami, co drugi schodek przeskakując w pośpiechu wybiegł w niecałe 10 min na dół. Zmęczony zatrzymał się przed klatką schodową, aby złapać kilka głębokich wdechów. Zastanowił się gdzie mogła pójść Ania na spacer. Nic nie przychodziło do jego głowy rozejrzał się w lewo potem w prawo. Nagle przypomniał sobie, że nie daleko jego bloku znajduje się plac zabaw dla dzieci. Pomyślał, że akurat tam mogła pójść. Bez chwili zastanowienia pobiegł w kierunku owego placu. Zmęczony zatrzymał się przy bramce do placu, rozejrzał się i Ani tam nie było. Zmartwiony tym pomyślał, że kilka metrów znajduję się park. Jedyną rzeczą jaka przychodziła mu na myśl to było to miejsce. Zanim wyruszył odpoczął przez kilka sekund, aby pobiec do „oazy zieleni", które pozostało mu w głowie. Zebrał wszystkie swoje siły i pobiegł. Biegł bardzo szybkim tempem przypominającym sprint.
***
Tymczasem...Dom Karola. Kuchnia. Godzina 1.27.
***
Impreza trawa na bardzo luźnej atmosferze. Nikt z obecnych nie zauważył brakującego gospodarza ani wspomnianej Ani. Lecz jedynie Adam, który w tym czasie wymiotował do zlewu kuchennego, ponieważ ubikacja była zajęta. Spostrzegł, że coś jest nie tak, bo nie mógł znaleźć Karola. Podszedł do Kingi, która w tym czasie przyszła do kuchni po kolejną skrzynkę piwa.
- Kinga nie wiesz może gdzie się podział Karol - zapytał Adam.
- Chyba gdzieś wyszedł - odpowiedziała mu.
- Wyszedł? Kiedy? Po co? - zapytał się chłopak.
- To ty nic nie wiesz? Poszedł szukać tej zdziry Ani!! - odpowiedziała mu wysokim tonem.
- Widzę, że coś jest między Tobą, a Karolem, nieprawdaż? - zaciekawiony powiedział do niej.
- He, widzę, że jesteś bardzo spostrzegawczy jak na mój gust - powiedziała Kinga.
- No wiesz, jeszcze nie jestem taki głupi - roześmiał się Adam.
- Dobra ja spadam się bawić dalej, a Ty tu dalej brudź ten zlew - śmiejąc się odpowiedziała mu Kinga.

Po tej krótkiej rozmowie Adam. Zastanowił się co tak naprawdę jest między Karolem, a Kingą. Wiedział bowiem, że Karol coś czuję do Ani, a nie do Kingi tej płaskiej blondynki.
***
Park. Godzina 1.59.
***
Karol zmachany biegiem dobiegł do wspomnianego parku. Rozejrzał się nie mógł nigdzie zobaczyć ów dziewczyny. Postanowił wejść głębiej do parku, aby bardziej się przyjrzeć. Coś przyszło mu na myśl, że Ania kochała ciemne miejsca, więc od razu rzuciło mu się na oczy ten sam teren co dla Ani wcześniej. Podszedł, zobaczył ławkę i bardzo słabo świecący latarnie na kilka centymetrów. Zbliżył się do owego miejsca, zmartwiony tym, postanowił usiąść na tej ławce, aby dokładniej pomyśleć, gdzie mogła by pójść dziewczyna. Schylił się, złapał się za głowę by pomyśleć. Nagle wzrok jego padł na coś czerwonego, przypominającego wstążkę. Podniósł ją, aby się przyjrzeć co to jest. Ku wielkiemu zdziwieniu rozpoznał ją.
Była to wstążka, która była zamieszczona na włosach Ani. Bardzo dobity, wstał, jedna łezka spłynęła mu po policzku. Otarł ją szybkim ruchem dłoni, aby nikt z ludzi, którzy by przechodzili nie zobaczyli płaczącego chłopaka. Wziął się w garść.
***
Cmentarz. Godzina 2.38.
***
Tajemnicza osoba, na której ramieniu wierciła się dziewczyna o brunatnych włosach, rzucił ją na mocną siłą na pobliski skrawek zielonej trawy. Po mocnym uderzeniu Ania, zwijała się z bólu i łzy leciały jej po zmarzniętym policzku.
- Jak jeszcze raz będziesz się tak mocno wiercić to na pewno zabiję Ciebie - odezwał się tajemniczy głos.

Dziewczyna po tych słowach zamilkła. Groźny mężczyzna wziął ją na swój bark i poszedł dalej w swoje zaplanowane miejsce.
***
Park. Ciemna uliczka. Godzina 2.45.
***
Karol nie wiedział gdzie dalej szukać, ale spojrzał na mocno odciśnięte podeszwy od butów. Przyjrzał się, że bardzo blisko krzaków znajdują się mocniej przyciśnięte. Podszedł do krzaków, aby...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tajemnicza osoba

środa, 13 października 2010 18:42
"Tajemnicza osoba" Rozdział I
Chłód ogarnął dzisiejszy dzień, trzymając się do wieczorowej pory. Nikt nie wychodzi z swoich mieszkań. Od rana słychać było walenie kropel deszczu w parapety okien. Było tak ponuro jak nigdy. W jednym z mieszkań w bloku mieszkalny było tak głośno jakby była jakaś impreza. Nikt nie zwracał uwagi na tych imprezowiczów...
***
Gdy wieczór zbliżał się impreza rozkręcała się na mocno, a wszystko zaczęło się o godziny 20.00 i trwała do białego rana. Około godziny 23.48 otworzyły się drzwi owego głośnego mieszkania. Zza futryny pomału wyłaniała się postać dziewczyny o brunatnych włosach, miała około 168 cm wzrostu. Gdy jednak ciekawski sąsiad usłyszał, że z nad przeciwka otworzyły się drzwi bez wahania podbiegł, aby zobaczyć, co się stało. Dziewczyna powiedziała gospodarzowi, który był z nią, że wybiera się na mały spacer, bo musi się przewietrzyć od tej alkoholowej imprezy. Powiedziała mu, że wróci za 15 min. czarno włosy chłopak zgodził się i powiedział, aby uważała na siebie. Zamknął drzwi i wrócił do zabawy. Ania, bo tak miała ów brunatna dziewczyna wyszła z klatki schodowej, schodząc, pomału z 10 piętra trzymając się mocno poręczy. Kiedy schodziła myślała, co ma zrobić jak wróci do balowania. Wyszła z klatki spojrzała w górę w okno, a było już po 23.57. Nie spodziewanie chmury zaczęły gromadzić się w jedną wielką burzową. Nie zważając, iż nadeszła burza, zaczęły się gromy, błyski; Ania chciała zrobić to, co zaplanowała. Niedaleko znajdował się Park Solidarności, postanowiła pójść tam do niego, aby przemyśleć swoje problemy. Dotarła do jednej z ciemnych uliczek, ponieważ kochała ciemność i ciszę. Świeciły tam dwie latarnie tak słabo, iż światło padało na kilka centymetrów. Zobaczyła ławkę, postanowiła zatrzymać się przy niej i odpocząć i przewietrzyć płuca tlenem od tego alkoholu. Zamknęła oczy, równomiernym wdechem i wydechem pobierała świeży tlen. Nagle usłyszała łamiącą się gałązkę, pomyślała sobie, że to za pewne jakiś mały gryzoń, który wyszedł na nocne polowanie. Uspokojona tą całą sytuacją odprężyła się tym samym relaksując całe swoje piękne ciało. I znów usłyszała bardzo podobny odgłos, nie przejmując się relaks jej trwał dalej...
***
Po paru minutach, postanowiła wrócić do mieszkania Karola... Kiedy bardzo powolnymi ruchami wstawała ktoś zaszedł ją od tyłu. Zarzucił na jej głowę worek, ale wcześniej wsadził w jej usta kawałek szmaty, aby nie krzyczała. Przerażona dziewczyna czuła, że coś może się z nią stać typu gwałt lub coś straszniejszego typu śmierć. Słyszała, bowiem kilka tygodni temu, że ktoś taki padł ofiarą zabójstwa, ale sprawa ucichła, więc nie przejmowała się zbytnio tym. Tajemniczy człowiek związał jej ręce i nogi, mocno zaciskając supeł, aby nie wydostała się. Wrzucił ją na swój bark i szybkim tempem zniknął w ciemnych krzakach.
Zaniepokojony Karol zaczął się martwić o to, iż Ania jeszcze nie wracała. Chciał ją poszukać, ale nie wiedział gdzie ma ją szukać, bo ona nie powiedziała mu dokładnie, gdzie się wybiera...Powiedział wszystkim, aby dalej się bawili, a on zaraz wróci..Ubrał się szybko i wybiegł z mieszkania, trzaskając przy tym mocno drzwiami...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

sobota, 1 listopada 2014

Licznik odwiedzin:  70  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Archiwum

O moim bloogu

Jest to historia całkowicie przypadkowa i tajemnicza, wiąże ze sobą odłamki horroru, thrilleru, komedii i dramatu.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 70

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl